Wstęp do aktualnego wydania

   Szanowni Państwo!

  Unia Europejska daje 3 mln euro na promocję karaluchów, świerszczy i jedwabników. Według unijnych urzędników tak bogate źródło białka nie powinno się marnować, bo w 100 g świerszczy jest aż 29 g białka. To więcej niż w mięsie. Trudno nawet to komentować. Przytoczę kilka opinii internautów: „Prawdopodobnie ktoś zawarł kontrakt w Azji na robale i kombinuje, jak je sprzedać. Czy myślicie, że tylko Polska ma monopol na przekręty”. „Czy gdy za jakiś czas ktoś wpadnie na pomysł, że kandyzowane kozie bobki zawierają dużo witamin, znowu przeznaczy się 3 mln euro na ich promocję?”. „Powinni zacząć od siebie. Po tygodniu jedzenia na lunch steków z karaluchów na pikantno albo udźców ze świerszczy w sosie z jedwabników, może wróci im zdrowy rozsądek”.  To oczywiście wszystko byłoby bardzo śmieszne, gdyby nie to, z jaką łatwością i lekkomyślnością wydaje się publiczne pieniądze. Ciekawe, czy gdyby unijni urzędnicy mieli na taką promocję wydać swoje prywatne pieniądze, to by coś takiego zrobili?
W Polsce mówi się, że mamy szansę podbić światowy rynek naszą żywnością. Chodzi o to, że jest tradycyjna i zdrowa. Czy rzeczywiście tak jest? Ostatnio rozmawiałem z kolegą, który mieszka i pracuje w Anglii. Spragniony jest typowo polskich potraw. Kupił więc za niemałe pieniądze polską białą kiełbasę, reklamowaną jako danie narodowe
Polaków. Po pierwszym kęsie wszystko musiał wyrzucić. Mieszkając w Polsce, też się można naciąć.
Proponuję, aby zgłosić wpisanie do listy Gwarantowanej Tradycyjnie Specjalności przy UE zupełnie nową polską specjalność kulinarną: parówki cielęce ze skórek drobiowych. Jeden z zakładów mleczarskich oferuje mleko, które oprócz tego, że jest białe, pod innymi względami mleka nie przypomina, bo cała reszta jest z… rzepaku. Mistrzostwem świata jest chyba jednak śmietana zakwaszana. Wczytując się w informację podaną na etykiecie drobnym druczkiem, można się dowiedzieć, że śmietany w śmietanie jest 0,5%.
Analitycy prognozują podwojenie cen żywności w ciągu najbliższych dwóch dekad. Skąd takie prognozy? Czyżby w jakiś dramatyczny sposób miała zmaleć produkcja? Nie. Wszystkiemu winne są biopaliwa.
Trochę o historii. W latach 80. ubiegłego wieku w USA i w zachodnich krajach Europy mieliśmy do czynienia z nadprodukcją żywności. Biedne rejony świata, szczególnie Afryka, cierpiały głód. To oczywiście polityków niewiele interesowało; interesowały ich głosy wyborcze rodzimych rolników. Co zrobić, aby rolnicy mogli sprzedać swoje produkty? Rozwiązaniem okazały się biopaliwa. Spirytus powstający z ziarna zbóż, cukru czy kukurydzy jest dobrym dodatkiem do benzyn. Olej roślinny z powodzeniem może służyć do napędu silników Diesla.
Tezą do poparcia tych rozwiązań była ekologia. Argumentowano to tak: Paliwa z surowców powstałych w wyniku gospodarki rolnej są paliwami odnawialnymi! Założono, że spalanie biomasy emituje taką samą ilość węgla, jak ta zaabsorbowana w czasie wzrostu roślin. Dlatego stosowanie biopaliwa do napędu silników spalinowych miało uratować
atmosferę przed emisją dwutlenku węgla. Dzisiaj przemysł produkujący biopaliwa staje się konkurencyjny wobec tradycyjnej produkcji żywności. Rozwija się dynamicznie i zużywa coraz więcej surowców rolnych.
Czy rzeczywiście biopaliwa ratują świat przed zwiększeniem emisji CO2? Wiele badań naukowych mówi, że energia zużyta do produkcji biopaliw jest większa niż ta, którą się z nich uzyskuje. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że aby np. wyprodukować ziarno rzepaku, należy najpierw uprawić pole, a potem go zebrać. W międzyczasie stosuje się
różne zabiegi, np. nawożenie czy opryski. To wszystko kosztem użycia oleju napędowego do silników.
Jak już mówimy o rzepaku, to nie należy zapominać, że ziarno należy dosuszyć, wyczyścić, transportować itp. Tu znowu potrzebna jest energia. Wyprodukowanie nawozów, środków chemicznych, ich transport znów wiąże się ze znacznym wydatkiem energii.

  Ostatnio Komitet Naukowy Europejskiej Agencji ds. Środowiska opublikował 10-stronicowy raport nt. błędów dotyczących kilku unijnych rozporządzeń. Naukowcy dowodzą, że rozporządzenie o spalaniu biopaliw oparte jest na błędnym założeniu. Według nich, polityka zastępowania paliw kopalnych biopaliwami może prowadzić wręcz
do zwiększenia emisji CO2. Tylko biopaliwa powstałe na bazie surowców odpadowych spełniają kryteria, które założono przy ich wprowadzaniu do użytku. No i oczywiście ich produkcja nie jest konkurencyjna wobec produkcji żywności. Można np. z dobrym skutkiem produkować energię ze słomy czy odchodów zwierząt. Co na to politycy? Oczywiście nie mają zbyt wiele wiedzy na ten temat. Wydaje się, że zabrnęli tak daleko, że nie wiedzą, jak się z tego wycofać. No, ale jeśli można dostać głosy nieświadomych obywateli, oczywiście są na tak.
W USA między innymi ekologiczny program produkcji biopaliw wyniósł Baracka Obamę do władzy. Tylko ziarna kukurydzy do ich produkcji zużywa się tam więcej, niż wynosi cała produkcja UE. W Niemczech, po ostatnich awariach w japońskich elektrowniach jądrowych, planuje się masowe wprowadzenie energii z biopaliw. W Polsce również powstał program masowej produkcji energii na bazie biogazu. W biogazowniach zasadniczym surowcem używanym do produkcji jest cała roślina kukurydzy. Przecież to najważniejsza pasza stosowana w żywieniu bydła. Czy ktoś policzył, ile mleka i mięsa mogłoby powstać, karmiąc nią bydło? No tak. Po co nam mleko. Karaluchy przecież zawierają więcej białka! Na świecie codziennie z głodu umiera 26 tys. ludzi!

   Jacek Suchorzebski
redaktor naczelny

Spis treści

INFORMACJE  Czas Na Biogaz
 Nowa siedziba Bayera w Warszawie

 UPRAWA  Przewódki – ryzyko czy alternatywa?
  Biologia i jesienne zwalczanie najbardziej konkurencyjnych gatunków chwastów w pszenicy ozimej
  Chwasty jednoliścienne w uprawie zbóż ozimych Biologia i zwalczanie

TECHNIKA  Cała gama zalet
 Wysiew i kopiowanie terenu w tym samym punkcie
 Maszyna, która powstała z marzeń
 Titan – Siła uderzeniowa w nowym wymiarze

PORADY  Tort mandarynkowy i rolada jogurtowa
 Kwintal.pl - portal owocnych transakcji



Archiwum gazety >>>