Aktualny temat
Co robić z uprawami po przejściu „wielkiej wody”
Dzięki fizjostymulantom dostarczymy podtopionym
roślinom niezbędne im mineralne składniki pokarmowe, które w
normalnych warunkach pobierane są z gleby.
Majowa powódź zatopiła setki tysięcy hektarów pól uprawnych.
Jeszcze większy areał upraw został podtopiony. Część pól nadal
znajduje się pod wodą, z części woda już spływa, lecz dla rolników
problem dopiero się zaczyna: będą zmuszeni podjąć decyzję dotyczącą
ratowania bądź likwidacji uprawy, w którą zainwestowali duże nakłady
– pole zostało przygotowane, rośliny zostały posiane, zastosowane
zostały nawozy i pestycydy. Poniesione przez producentów koszty
powinny się co najmniej zwrócić. Czy będzie to możliwe?
Większość roślin na podtopionych polach zżółkła – w zalanej wodą
glebie występuje bardzo drastyczny niedobór tlenu, który jest
niezbędny nie tylko roślinom, lecz także i mikroorganizmom glebowym,
które biorą aktywny udział w udostępnianiu i pobieraniu składników
pokarmowych. Bez ich pomocy roślina nie jest w stanie sama się
wyżywić. Przy długim utrzymywaniu się wody na powierzchni pola (powyżej
48 godz.) gleba „umiera”. Zaczynają w niej zachodzić procesy
beztlenowe, procesy glejowacenia. Wydzielany jest siarkowodór, metan
i dwutlenek węgla. Potrzeba sporo czasu, żeby odzyskała swoją
aktywność i wróciła do pierwotnego stanu. W przypadku pół uprawnych,
które były zalane całkowicie i poziom wody utrzymywał się dłużej niż
dwie doby, decyzja jest prosta: należy zlikwidować plantację, bo
uzyskanie satysfakcjonujących plonów nie będzie możliwe.
Jednak na polach, gdzie woda utrzymywała się przez krótszy okres,
jest duża szansa na uratowanie zasiewów. Woda, oprócz tego, że
ogranicza zawartość tlenu w przestworach międzyagregatowych w glebie,
powoduje również inne szkody. Na glebach, z których woda schodzi,
obserwujemy dosyć znaczny spadek pH, wzrost zakwaszenia gleby.
Powodem tego są dwa procesy. Pierwszy to wypłukanie przez wodę jonów
wapnia i magnezu, które kształtują odczyn zasadowy gleby. Drugi
proces to zjawiska fermentacji beztlenowej. W warunkach niedoboru
tlenu, gdy gleba jest wypełniona w dużym stopniu przez wodę,
dochodzi do procesów rozkładu substancji organicznej przez
mikroorganizmy, które korzystają z tlenu zawartego w związkach
organicznych. Przy okazji powstają duże ilości jonów wodoru, który
powoduje okresowe, silne zakwaszenie gleby. Rośliny żółkną, co
oznacza niedobór składników pokarmowych. Korzenie roślin zalanych
wodą nie są w stanie pobrać tych składników z gleby, więc jedyny
sposób na dostarczenie roślinom pożywienia – azotu, magnezu i
mikroelementów, które biorą udział w procesach fotosyntezy, to
dostarczenie ich przez liście. Liść nie jest organem, który natura
stworzyła do tego celu, ale w takich ekstremalnych sytuacjach należy
wykorzystać tę drogę. Standardowym zabiegiem, który rolnicy wykonują
w takich warunkach, jest nawożenie dolistne azotem. Jednak w
ostatnich latach na rynku pojawiły się produkty, które służą do
ratowania roślin w sytuacjach stresowych. Pomagają roślinom przejść
przez tzw. okresy krytyczne w rozwoju. Krytyczne, czyli krzewienie,
strzelanie w źdźbło, kwitnienie, zawiązywanie bulw itp. Podtopienie
to bardzo poważny stres dla rośliny, podczas którego zostaje
zahamowana fotosynteza na skutek braku podstawowych składników
pokarmowych, normalnie pobieranych z gleby. Nie mogąc ich pobrać,
roślina redukuje produkcję chlorofilu i ogranicza jego aktywność.
Dlatego należy bezzwłocznie podać roślinie niezbędne jej mineralne
składniki pokarmowe, np. w postaci preparatu z grupy
fizjostymulantów. Fizjostymulanty zawierają specyficzne związki
mineralne, które roślina wykorzystuje w procesie fotosyntezy. Można
je stosować nalistnie. Do dyspozycji mamy aktualnie jeden preparat z
tej grupy – jest to PRP EBV. Żeby przeprowadzić zabieg, należy
odczekać, aż woda zupełnie ustąpi, by móc wjechać na pole (należy
pamiętać, aby nie wykonywać zabiegu przy silnym uwilgotnieniu, gdyż
grozi to niepotrzebnym ugnieceniem pola). Preparaty te stosuje się
często z dodatkiem azotu.
Azot jest składnikiem pokarmowym dla roślin, bowiem wykorzystywany
jest w syntezie białek, lecz służy także jako pierwiastek, który „otwiera”
drogę (przez skórkę) dla związków zawartych w fizjostymulantach.
Fizjostymulant, co potwierdzają liczne badania, wykazuje silne
właściwości przyspieszające przebieg i intensywność procesu
fotosyntezy. Rośliny w bardzo szybkim tempie odzyskują zieloną barwę
i wigor. Preparat wpływa także na wzrost systemu korzeniowego. Jest
to wtórny efekt poprawy funkcjonowania aparatu fotosyntetycznego.
Roślina, mając do dyspozycji więcej substratów z procesu fotosyntezy,
dostarcza je korzeniom, który zaczynają intensywnie rosnąć. Ponadto,
związki produkowane z wykorzystaniem energii pozyskanej podczas
fotosyntezy są wydzielane do rizosfery (część gleby najbliższa
powierzchni korzenia), gdzie stymulują namnażanie się i aktywność
mikroorganizmów biorących udział w procesach pobierania składników
pokarmowych przez roślinę. Oddziałując fizjostymulantem na część
nadziemną, pobudzamy pośrednio wzrost i rozwój części podziemnej
oraz aktywność strefy wymiany korzeń-gleba. Żaden inny preparat,
dostępny obecnie na rynku, nie działa tak kompleksowo.
Oczywiście należy pamiętać także o wykonaniu odpowiednich zabiegów
uprawowych, które będą miały na celu zniszczenie tworzącej się na
powierzchni gleby skorupy, wskutek osiadania i wysychania drobnych
elementów ilastych gleby, które, do tej pory, unosiły się w wodzie.
Skorupa ta odcina glebę od powietrza atmosferycznego i stanowi
barierę mechaniczną dla kiełkujących roślin. Można ją rozkruszyć
przy pomocy lekkich bron, bron typu „chwastownik” lub lekkich wałów
strunowych. W przypadku upraw w szerokich międzyrzędziach (np.
kukurydza, buraki), należy to zrobić pielnikami pracującymi rzędowo.
Problemem będą także choroby grzybowe, atakujące ze zdwojoną siłą (wskutek
dużej wilgotności i wysokiej temperatury powietrza) zabiedzone
rośliny uprawne. Należy bardziej uważnie monitorować stan zdrowotny
roślin i odpowiednio wcześnie interweniować.
dr Sylwester Lipski